co warto zobaczyć w bergen

W dzielnicy Bryggen najlepiej widać hanzeatycką przeszłość miasta. Wizyta w Bergen będzie niepełna bez muzyki. Miejscowi mówią, że to nadmiar deszczu i nudy zrodził pod koniec XX w. tzw. bergeńską falę, czyli napływ młodych muzyków, jak Kings of Convenience, Röyksopp czy Aurora. Dom i Muzeum Alberta Einsteina. Berno w dużym stopniu nawiązuje do twórczości i życia Alberta Einsteina, który przez pewien czas zamieszkiwał w tym mieście. W Muzeum jego imienia można podziwiać jego życie i naukowe teorie, które przedstawione są w postaci wyświetlanych filmów oraz ciekawych eksperymentów. Ponadto, w tym samym 1. W centrum miasta, nieopodal ratusza, znajduje się pomnik przedstawiający czterech muzykantów z Bremy. Na ośle stoi pies, na psie kot, a na kocie kogut. Bohaterowie baśni braci Grimm są nieoficjalnym symbolem Bremy i w całym mieście znajdziemy mnóstwo odniesień do tej historii, a także różnorodne związane z nią pamiątki. 2. Przez lata norweskie Bergen wydawało się odległe i niedostępne. Dzięki tanim liniom, jedno z najbardziej niezwykłych miast nie jest już dostępne tylko dla bogatych amatorów rejsów luksusowymi statkami. Co nie znaczy, że jest tu tanio. Ale warto wydać każde pieniądze, by zobaczyć Bergen. Obecnie w Muzeum mieści się ponad 200 tysięcy obiektów. Oddziałem tego Muzeum jest tzw. Panorama Racławicka, eksponująca słynny obraz "Bitwa pod Racławicami" z końca XIX wieku. To oczywiście tylko niektóre z atrakcji, jakie oferuje Wrocław. Co warto zobaczyć w trakcie krótkiego pobytu, na przykład w trakcie weekendu? Rencontre En Ligne Gratuit Sans Abonnement. Bergen to jedna z ciekawszych miejscowości, jakimi miłośników podróży może oczarować Norwegia. Piękna okolica sprawia, że chętnych na spędzenie wakacji w tej części świata nie brakuje, a biura podróży oferują nam coraz ciekawsze wycieczki. Co warto zobaczyć w rejonie Bergen? Sycylia czeka: Palermo Bergen to ciekawa zabudowa oraz wspaniała atmosfera, którą to norweskie miasto już dawno podbiło serca wielu miłośników podróży. To jednocześnie ciekawa okolica, kusząca pięknymi widokami oraz przyrodniczymi skarbami. Kto znajdzie tanie noclegi w tym mieście, ten będzie mógł urządzać niezapomniane wycieczki po norweskich fiordach i cieszyć się wspaniałymi krajobrazami. W rejonie tego miasta znajduje się wspaniały wodospad Skjervsfossen, będący kuszącym celem pieszych wypraw, oraz wodospad Vøringfossen, obok którego nie można przejść obojętnie. Norwegia może się tu również pochwalić takimi atrakcjami, jak Lodowiec Folgefonna, choć i tak dla wielu osób największa atrakcją są tu wycieczkowe rejsy po fiordach – wyjątkowo malowniczych i mogących oczarować swą potęgą nawet tych najbardziej wymagających turystów. Jedno jest pewne – kto postawi na wypoczynek w rejonie Bergen, ten z pewnością żałować nie będzie. To jedno z najciekawszych miast na terenie Norwegii, któremu znane biura podróży nie bez powodu poświęcają tak wiele uwagi. Continue Reading Praktycznie rok temu – w lutym 2016 wraz z żoną udaliśmy się w naszą pierwszą w życiu podróż samolotem! Nie byle gdzie. Ze względu na śmiesznie tanie bilety lotnicze Wizz Air z Katowic (chyba po 39 zł w jedną i 59 zł w drugą stronę) a także pasujące nam terminy polecieliśmy do Norwegii, a dokładniej Bergen. Miasta, które do tej pory kojarzyło mi się wyłącznie z serią Oko Jelenia Andrzeja Pilipiuka. Szczerze, wydawało nam się dość karkołomnym lecieć do jednego z najdroższych krajów Europy i to jeszcze w czasie, gdzie i w Polsce jest bardzo zimno. Jak się potem okazało był to jeden z najbardziej udanych wypadów 2016 roku! Ponieważ lecieliśmy bez dziecka (zostało z teściami) jako nocleg wybraliśmy najpierw najtańszy hostel (który mieści się w samym centrum miasta), ale kilka dni później udało nam się znaleźć Nelsona na Couchsurfingu. Nelson okazał się przemiłym człowiekiem, który udostępnił nam swoje mieszkanko w akademiku, a że sam w tym terminie leciał na Litwę zostawił nam po prostu klucze u swojego kolegi (który po nas wyjechał na przystanek tramwajowy). W ten sposób za nocleg zapłaciliśmy Żubrówką, Prince Polo i kartką pocztową z Polski. Nelson – dziękujemy Ci bardzo 🙂 Jeśli chodzi o kwestie jedzenia, my w Norwegii spędziliśmy trzy noce. Większość jedzenia potrzebnego nam w trakcie podróży wzięliśmy ze sobą (standardowo to co zajmuje mało miejsca w bagażu podręcznym – ryż, fix, batonik, pasztet itp. itd.). Mimo to ceny w supermarketach (np. Meny) są akceptowalne – no dobra, oprócz alkoholi. Do Polski kupiliśmy ogromny kawał brązowego sera (brunost) – którego potem już miałem dość, bo nikomu oprócz mnie nie smakował i jego resztki dojadałem jeszcze podczas Wintercampu na Turbaczu. Raz pozwoliliśmy sobie podczas pobytu, żeby zjeść w jadłodajni. No bo co to za wycieczka, jak nie można spróbować specjałów lokalnej kuchni. Polecono nam Anne Madam – taki fastfood z lokalnymi potrawami. Kupiliśmy na pół zupę i takie przepyszne mięsne kuleczki. Właścicielka opowiedziała nam dokładnie co to jest i jak to się robi – szczerze mogę polecić to miejsce, dodatkowo – znajduje się w samym centrum miasta. W kwestiach transportu. Aktualnie z lotniska co ok. 30 minut odjeżdża autobus, którym można dojechać do tramwaju (który z kolei jeździ co 10 minut). W zasadzie tramwaj jedzie przez całe miasto aż do samego portu nad wodą – czyli centrum. Dlatego też podróżowanie komunikacją po Bergen jest niezwykle komfortowe. Można się poczuć jak jeżdżąc metrem po Warszawie kilka lat temu. Jest tylko jedna linia więc nie sposób się zgubić. A jeździ na tyle często, że nie trzeba czekać na przystankach. Podobno docelowo linia tramwajowa ma zaczynać się już przy samym lotnisku – wtedy będzie już w ogóle bajka! To, bez czego byśmy się zrujnowali zwiedzając Bergen to Bergen Card – jak nie ma sezonu i jest weekend (tak było w naszym przypadku) do kupienia w hotelach Radisson Blue (są dwa, oba w centrum). Jeśli planujecie wyjazd z odpowiednim wyprzedzeniem można zamówić je nawet z dostawą do domu. Można kupić kartę na 24, 48 lub 72 h. Dzięki niej w zimie mamy większość atrakcji w cenie, prócz tego można dowoli jeździć transportem miejskim. Są również zniżki w restauracjach, przy wynajęciu samochodu czy zakupach – ale z tych możliwości akurat nie korzystaliśmy. Na stronie możecie za darmo zamówić przewodnik w języku angielskim, który dojdzie do Was pocztą, a jeśli wystarczy Wam wersja cyfrowa – to możecie ściągnąć ją za darmo. Znajdziecie tam wszelkie podstawowe informacje dotyczące miasta. Teraz przejdę do tego, co można robić w Bergen w środku zimy. Mając już karty Bergen w pierwszy dzień postanowiliśmy zapoznać się z centrum miasta – które jest naprawdę bardzo ładne, szczególnie jak się wchodzi w różne jego zaułki. Drugim, w sumie głównym punktem programu był rejs po fjordach (Rodne Fjord Cruise). Tak – szarpnęliśmy się. Aktualnie 3 godzinny rejs kosztuje 550 NOK (ale macie 20% zniżki na Bergen Card). Jeśli nie widzieliście nigdy w życiu fjordów zimą to szczęka Wam opadnie. Osobiście nie żałuje ani jednej norweskiej korony wydanej na tę wycieczkę! Było po prostu przecudownie a także statek i obsługa robiły wrażenie. Jeśli pojawiało się coś szczególnie interesującego to zapraszali nas na górny (odkryty) pokład. O wszystkim opowiadali – po norwesku i angielsku. Było masę ciekawostek, ale także humoru. Co tu dużo mówić – polecam niezależnie od kosztów. W samym centrum, przy porcie znajduje się budynek targu rybnego – warto zobaczyć, ale podobno największe wrażenie robi latem. Nad nim znajduje się informacja turystyczna. Bardzo pomocna obsługa, i ogromna ilość materiałów dotyczących nie tylko Bergen ale całej Norwegii. Na pewno trzeba tam zajrzeć! Prócz tego w centrum warto przejść się Bryggen – to ten taki kolorowy szereg drewnianych budynków. Wejść do bramy, zobaczyć absolutnie nierówne schody i po prostu poczuć klimat miejsca. Niesamowita sprawa. Zaraz za nim znajduje się forteca (na Bergen Card można również zwiedzić w środku – główna sala wygląda jak żywcem wyjęta z Gry o Tron), z której murów rozciąga się fantastyczny widok na port i centrum miasta. Będąc w Bergen nie można tego pominąć. Jeden dzień chcieliśmy przeznaczyć wyłącznie na góry. Pierwotny plan zakładał przejście siedmiu szczytów okalających Bergen. Ze względu na zimę szybko nam to jednak odradzono więc alternatywą było udanie się kolejką gondolową na Ulriken (najwyższy wśród szczytów). Niestety, wstaliśmy rano i okazało się, że jest zamieć śnieżna i kolejka jest nieczynna. Na szybko wymyśliliśmy jeszcze inny plan. Wjechaliśmy sobie kolejką na Floyen (jak jesteście w Bergen to musicie wjechać na to miejsce! Rozpościera się stamtąd cudowny widok). Mając Bergen Card raz dziennie możecie zjechać i wjechać za darmo. Stamtąd wybraliśmy sobie trasę przez trzy szczyty, z czego najwyższy to Rundemanen (568 m O ile w mieście oraz jeszcze na Floyen temperatura była dodatnia i lekko siąpił deszcz. To na Rundemanen było śniegu po kolana (przecieraliśmy szlak więc było wesoło) i wiało niemożliwie. Podejście na Blamanen w niczym nie przypomina szlaków jakie znamy w Polsce – praktycznie nieoznakowana wyrypa wzdłuż spływającego górskiego potoku – masa zabawy bo momentami trzeba sobie pomagać rękami). Trasa była jednak niezwykle urokliwa a przede wszystkim bardzo zróżnicowana. Różnorodne widoki i pogoda sprawiły, że była to mega udana wycieczka. Cała trasa ma ok 14 km. Nam, w trudnych warunkach zajęła 5 godzin bardzo spokojnego marszu (chcieliśmy się cieszyć, że tam jesteśmy). Dla osób, które przyjeżdżają o takiej porze jak my, albo nie czują się pewnie w górach – wymarzona trasa. Zapomniałem napisać o jednym. Bergen jest miastem, w którym pogoda jest bardzo deszczowa. My wylatując tam powiedzieliśmy sobie, że nie ma złej pogody – są tylko źle ubrani ludzie. Absolutną koniecznością jest posiadanie zestawu z Gore-Texu (kurtka z kapturem, spodnie i buty) + jakaś wewnętrzna warstwa ocieplająca. Zresztą – patrząc na ludzi, którzy tam mieszkają, wielu ubierało się podobnie. Bywało, że pogoda była bardzo w kratkę – naprzemiennie świeciło słońce, padał deszcz a wieczorem zamieniał się w śnieg. Mając jednak odpowiednie ubranie to przecież nie jest żaden problem. Będąc w Bergen poszliśmy (także na Bergen Card) również do Akwarium. Miejsce warte zobaczenia, spędziliśmy tak ok. 1,5 godziny. Akwaria są ładnie utrzymane i można zoabczyć co pływa pod Bergen. No i przywitać się z foką albo pingwinem. W jeden z dni (ten najbardziej deszczowy), poszliśmy do VilVite – centrum nauki. Wewnątrz było sporo szkolnych dzieci. My bawiliśmy się doskonale, może nie jest to Centrum Nauki Kopernik, ale jest tam co robić. Pierwotnie chcieliśmy tam wskoczyć na chwilę (bo to też atrakcja za darmo jak się ma kartę Bergen), ostatecznie wychodziliśmy po ponad trzech godzinach! Czy polecam Bergen zimą? Jasne, że tak! Jeśli nie boicie się pogody to możecie zobaczyć fjordy, jakich nie zobaczycie latem, możecie iść w góry przecierać szlaki i delektować się unikatową przyrodą i widokami, możecie w końcu zobaczyć miasto na co dzień i odwiedzić wiele ciekawych miejsc, które ma do zaoferowania. Na pewno jest również wiele innych możliwości spędzenia czasu w tym miejscu – my jednak uważamy nasz wypad za mega udany. Bergen jest piękne! Jak macie jakieś pytania to jestem do dyspozycji – jeśli tylko będę wiedział to z chęcią odpowiem! 🙂 Co warto zobaczyć w Holandii? Holandia jest jednym z najbardziej tętniących życiem i najciekawszych krajów Europy. Znana ze swojej różnorodnej stolicy, Amsterdamu, Holandia to nie tylko kanały i względu na jej stosunkowo niewielkie rozmiary można stosunkowo szybko odwiedzić Holandię i zobaczyć wiele krajów w krótkim czasie. Wycieczka na wieś jest często jedną z głównych atrakcji wycieczki, zwłaszcza podczas zwiedzania słynnych obszarów, takich jak kultowe wiatraki i tradycyjne wioski pełne tulipanów. Jednym z najlepszych sposobów zwiedzania wsi jest jazda na rowerze i na szczęście większość Holandii jest płaska. Oznacza to, że możesz łatwo poruszać się po okolicy i cieszyć się wspaniałą holenderską przyrodą. Co warto zobaczyć w Holandii? Lista unikalnych miejsc, ponad 50 atrakcji – jedyna taka mapa w sieci. Cała lista znajduje się tutaj, wystarczy że klikniesz i zostaniesz przeniesiony do naszej indywidualnej bazy unikalnych atrakcji i najciekawszych miejsc. Tworzymy obecnie największą mapę zawierającą jedne z najciekawszych miejsc w Holandii. Co warto zobaczyć w Holandii? Miejsc jest na prawdę bardzo dużo, a my stale dodajemy nowe. Ty również możesz dołączyć i dodać jakieś ciekawe miejsce, którego nie ma na naszej liście. Poniżej najlepsza lista dostępna w sieci, lepszej nie znajdziesz 🙂 Hoge Veluwe National Park. Park Narodowy Hoge Veluwe słynie z różnorodnego krajobrazu gęstych lasów, wrzosów, a nawet wydm. Prawdopodobnie najlepiej zachowany i z pewnością najbardziej interesujący geologicznie park narodowy w kraju. Hoge Veluwe składa się z rozległych piaszczystych gleb powstałych w epoce lodowcowej. Ten fascynujący krajobraz pokrywa duża powierzchnia osadów lodowcowych o wysokości 80 – 100 metrów, z morenami południowymi i wschodnimi. Po całkowitym pokryciudrzew, park miał średniowieczny wygląd i wylesienie pod zarząd. Bezdroża tego obszaru były wykorzystywane jako pastwiska dla owiec. Z biegiem czasu piasek z tych miejsc został wywiewany, czasami wypełniając całą wioskę, tworząc wydmy i zamieniając niektóre obszary w XIX wieku uruchomiono program sadzenia drzew, aby zapobiec dalszemu dryfowaniu. Tymczasem niektóre zagłębienia zostały wypełnione wodą deszczową, tworząc jezioro. Jak dojechać do najlepszego punktu widokowego? Dokładny adres do najlepszej miejscówki w Parku Giethoorn Giethoorn to słynna wioska u góry Holandii w Overijssel. Dziś wieś należy do gminy Steenwijkerland, ale dawniej przez długi czas była samodzielną gminą. Wieś znana jest jako „Wenecja Holandii”. Wieś znana jest z dróg wodnych, mostów i łodzi. Transport w wiosce odbywa się zwykle łodziami, które są łodziami z otwartym dnem, popychanymi przez pręty. Przy odrobinie wyobraźni te łodzie wyglądają jak wenecka gondola. Wiele mostów we wsi jest w większości własnością prywatną. Oprócz dróg wodnych w Giethoorn i okolicach istnieje wiele pięknych ścieżek rowerowych. Gdzie jest Giethoorn? Obszar, na którym znajduje się Giethoorn, był zasiedlony w XII wieku. To właśnie krzyżowcy założyli pierwszą kolonię torfową tutaj w Holandii. Obecna wieś powstała jednak po raz pierwszy w XIV wieku, kiedy wybudowano kościół. Dwa wieki później teren zaczął najeżdżać torf i wykopano różne drogi wodne. W pobliżu wsi utworzono kilka jezior torfowych. Te duże płytkie jeziora są unikalne w regionie. Najlepszą częścią wizyty w Giethoorn jest popłynięcie łodzią wzdłuż wielu kanałów wioski. Można to zrobić na wiele sposobów. Możesz podróżować słynną łodzią, ale możesz też wynająć łódź szeptaną, kajak, canoe lub slup. Miłośnicy rejsów mogą wybrać się na wycieczkę łodzią po kanale. Istnieje również wiele opcji dla żądnych przygód gości, takich jak łodzie zderzakowe, łodzie bąbelkowe, deski surfingowe i deski do wiosłowania. Jak dojechać do Giethoorn? Zobacz tutaj adres do Giethoorn Ogród Japoński w Hadze – kiedy warto zwiedzać? Ogród Japoński to wizytówka Landgoed Clingendael, położona między Hagą a Wassenaar. Jest to jedyny ogród japoński w Holandii od początku XX wieku. W zabytkowych ogrodach można zobaczyć piękne i rzadkie drzewa i rośliny. O powierzchni 6800 metrów kwadratowych jest również największym ogrodem japońskim w japoński ma bardzo wyjątkowy i niesamowity klimat, częściowo ze względu na piękne warstwy mchu. W ogrodzie znajduje się wiele kamiennych lampionów o różnych kształtach. Są też dwie butelki z wodą. W misie wypełnionej wodą znajdują się cztery posągi Buddy. Drugie akwarium ma kształt kwiatu Clingersael jest otwarty przez cały rok. Ze względu na klimat, ogród japoński będzie otwarty przez krótki czas wiosną (maj/czerwiec) i jesienią (październik). Jak dojechać? Zobacz tutaj adres ogrodu Safari Resort Beekse Bergen – nie przegap! W Beeksbergen można jeździć samochodem obok żyraf, nosorożców i innych dzikich zwierząt. Tymczasem Beekse Bergen nie jest już tylko parkiem safari, do którego dodano domki, namioty safari, a nawet piękne kurorty safari, w których można wynająć domki na drzewie, które są częścią dzikiej przyrody. Z różnych sawann i równin można zobaczyć żyrafy, zebry, nosorożce, strusie i bawoły przylądkowe. Wodę i foki można zobaczyć w bungalowach na plaży Bahari. W związku z tym dzika przyroda jest zawsze w pobliżu, a oglądanie zachodu słońca na sawannie lub spacery po dzikich zwierzętach są magiczne. W Beekse Bergen czujesz się jak w Afryce, a nie jak w Holandii. Podczas nocy słychać ryk lwa. Wzmacnia to poczucie bycia w dzikiej sawannie. Jak dojechać do Safari Park? Zobacz adres i dojedź na miejsce Keukenhof i pola tulipanów Keukenhof to prawdopodobnie najpopularniejsza atrakcja turystyczna w Holandii na wiosnę. W dosłownym tłumaczeniu Keukenhof oznacza „ogród kuchenny”, około 30 minut jazdy na południowy zachód od Amsterdamu, w pobliżu miasta Lisse i jednego z najważniejszych obszarów kwitnienia w kraju. Park Keukenhof to największy ogród kwiatowy na świecie, w którym co roku sadzi się około 7 milionów cebul. Główną atrakcją są tulipany, ale Keukenhof słynie również z eksponatów w pomieszczeniach, gdzie często można zobaczyć azalie, żonkile, hortensje, kwiaty wiśni oraz imponującą kolekcję orchidei, lilii i innych odmian. Keukenhof jest bardzo popularną atrakcją turystyczną, więc każdego dnia spodziewaj się tłumu turystów z całego świata. Poza tym można spodziewać się niemal wszystkiego, z czego słyną Holendrzy: milionów tulipanów, a do tego wszechobecne drewniane buty, wiatraki, tradycyjne pieśni ludowe, śledzie, naleśniki (Pannenkoek), mini naleśniki. (Poffertjes) Oraz piękne dzieła sztuki i rzeźby. To, co znajdziesz, to rozległy ogród pełen klombów, pięknego krajobrazu i wspaniałych eksponatów kwiatowych. Najlepszy czas na wizytę (i unikanie zatorów) w Keukenhof to późne popołudnie w dni powszednie (około 15:00). Park zamyka się o godzinie 20:00. Masz mnóstwo czasu na zwiedzanie ogrodu i oglądanie oszałamiających kolorów, wysokich drzew i pachnących kwiatów w wolnym tempie, bez naciskania łokciami. PRZECZYTAJ TAKŻE: Pola tulipanów Holandia 19 sierpnia 2016 bergen, jedzenie, miasta, norwegia Na placu zebrał się spory tłum. Turyści wmieszali się w mieszkańców Bergen. Jedni wiedzą, na co czekają, inni nie. Gęstniejące napięcie unosi się w powietrzu. Kiedy zaczną? Kiedy zaczną? – Zdaje się wręcz słyszeć myśli zwróconej w stronę sceny publiczności. I wreszcie się zaczęło. Koncert orkiestry filharmonii z Bergen otwiera jej główny dyrygent – Edward Gardner. Pierwsze dźwięki są aż nazbyt znajome i to budzi największe zaskoczenie: Bond? O tym, co nas jeszcze podczas tych kilku godzin zaskoczyło w Bergen, co zobaczyć i czego spróbować właśnie będzie ten wpis. Torget – targ rybny Najgorszym przewodnikiem jest pusty żołądek. Wywiedzie Was zawsze tam, gdzie najbardziej pachnie i jest najdrożej. I tylko czasem jest najsmaczniej. Tym samym zwiedzenie Bergen zaczynamy od… oczywiście – Troget, Targu Rybnego. Wygłodniali, po drodze z Trolltungi i pięknych widokach. Targ to trochę określenie nad wyraz. Z miejsca, gdzie całe miasto przychodziło zaopatrzyć się w ryby, gdzie rybą wszystko pachniało i smakowało, zostało niewiele. Dwa rzędy straganów nastawionych bardziej na turystów, niż mieszkańców ciężko nazwać targiem. Ryby jednak jakieś są. Suszone dorsze, tuńczyki i łososie. A między nimi kraby, małże i inne skorupiaki. Na śmiałków nie obawiających się ekologów, napiętnowania i swojego sumienia, czekają plastry mięsa wieloryba – chyba nie dla nas. W powietrzu unosi się przyjemna woń smażonych dań. Tym bardziej walczyć ze sobą dłużej już nie możemy – po prostu trzeba coś zjeść. Wybór pada na kraba, szaszłyk z ryb i małże św. Jakuba. Po około 10 minutach dostajemy nasze dania. Wyglądają przyzwoicie. Smakują – przeciętnie. Nie można odmówić im świeżości, za to odrobina przypraw byłaby jak znalazł. Gwiazdki Michelin tym razem nie przyznamy. Głód jednak został zaspokojony, więc można ruszyć dalej. W Bergen pada średnio 260 dni w roku. „Średnio” oznacza, że nie ma wyjątku dla miesięcy wakacyjnych. Mieszkańcy mają nawet specjalny dowcip dla turystów na tą okazję: – Chłopczyku, czy tu zawsze tak leje? – zapytał turysta przechodzącego małolata – Nie wiem, proszę pana, mam dopiero 13 lata. Mało śmieszne, zwłaszcza jeśli trafi się w to „średnio”. Nam się dziś udało. Choć następnego dnia pogoda była już tradycyjna. Brygen Nasz następny kierunek to Brygen – drewniana, czerwona pamiątka po Lidze Hanzeatyckiej. Kompleks magazynów, sklepów i mieszkań zamknięty w prostokątnej i ciasnej formie, skrzypiący przy każdym kroku powstawał i rósł wraz z bogaceniem się niemieckich kupców przez cały XVw. Taki wzrost zamożności i znaczenia odbywał się oczywiście kosztem norweskiej społeczności, a zwłaszcza rybaków (działo się to z pełnym przyzwoleniem prawa, według którego rybacy mogli sprzedawać ryby tylko kupcom ligi za cenę ustanawianą właśnie przez kupców, nie rybaków). Nie trudno sobie wyobrazić zatem radość, gdy znaczenie ligi i jej wpływy zaczęły topnieć z końcem XV w. Kres Hanzy nie przełożył się na upadek magazynów, handlu i nadużywania przywilejów. Wręcz przeciwnie – po 1550, gdy Hanza całkowicie wycofała się z Bergen lokalny władca Valkendorf przejął i kontynuował monopol. Rybacy i społeczność musiała czekać niemalże do końca XIXw. na wolny rynek i cenową ulgę. Samo Brygen – uroczo wygląda tylko z zewnątrz. Po przekroczeniu jednej z bram wkraczamy w pogrążoną w wiecznym cieniu plątaninę małych przejść, schodów i balkonów. Wiszące nad głowami haki magazynów dobitnie przypominają o przeznaczeniu tego miejsca. Ciasne mieszkania były na poddaszach – wszystko poniżej przeznaczone było na towary lub ich produkcję. Zaskakujące jest, jak ta niewielka przestrzeń została wykorzystana, a jeszcze bardziej intrygujące jest to, że nie jest to dzieło przypadku. Wszystkie odległości, szerokości przejść i wysokości były uregulowane przez Ligę. Regulacje dotyczyły też personalu punktu handlowego i często były to daleko idące restrykcje karane mandatami. Ot – o śpiewaniu w pracy nie było mowy! Kręcimy się jeszcze trochę po uliczkach wokół portu. Raczej bez celu i bez zachwytu, by ostatecznie trafić na plac, gdzie właśnie rozpoczyna się koncert z okazji Bergen Film Festival. Orkiestra filharmonii w repertuarze na dziś ma spektakularny przegląd blockbusterów. Począwszy od Bonda (), przez Piratów z Karaibów, Listę Schindlera w solowym wykonaniu na skrzypcach, Powrót do Przyszłości i oczywiście Gwiezdne Wojny. Możliwość wysłuchania genialnego wykonania muzyki z filmów kształtujących dziecięce fantazje jest po prostu bezcenne. I tak upłynęła nam dodatkowa godzina… po której czas zmierzać do auta na parking. Bergen to przyjemne miejsce, by zatrzymać się na chwilę w drodze na północ. Na chwilę i nie za długo. Dzięki lotnisku może być też dobrym punktem na początek przygody z Norwegią. Dla nas następny przystanek to Droga Śnieżna i lodowce! Jeśli macie więcej czasu, a czego nam się nie udało odwiedzić… Co jeszcze zobaczyć w Bergen: Bergen Festning – Twierdza Bergen z której roztacza się świetny widok na port. Punkt widokowy na wzgórzu Floyen Lille Lungegardsvann – Muzeum Sztuk Pieknych położone nad sztuczny, ośmiokątnym stawem Promy do Norwegii - kliknij tutaj Przez wieki Bergen było największym i najbardziej ruchliwym miastem Norwegii. Całe życie koncentrowało się tutaj wokół portu i hanzeatyckiej dzielnicy Bryggen. Dziś ruch wśród portowych uliczek jest nie mniejszy, a odwiedzając targ rybny przy nabrzeżu spróbować można owoców morza wprost z kutra. Bergen warto odwiedzić przede wszystkim ze względu na niepowtarzalną atmosferę. W mieście liczącym 230 tys. mieszkańców praktycznie co dzień odbywają się ciekawe imprezy, koncerty i festiwale. Można śmiało powiedzieć, że jest ono kulturalnym centrum Norwegii. Swoją urodę miasto zawdzięcza w dużej mierze malowniczemu położeniu w otoczeniu wzgórz. Aby zobaczyć miasto z innej perspektywy wybrać się można na wycieczkę kolejką linową na pobliskie wzgórze Fløyen, skąd rozpościera się przepiękny widok na całą okolicę. Wśród zielonych pagórków i niewielkich jezior poprowadzono tu sieć pieszych ścieżek idealnych na popołudniowy spacer. Na miłośników dłuższych wędrówek czeka 6-godzinna trasa na Ulriken, najwyższe z otaczających miasto wzgórz. Tutaj również poprowadzono kolejkę linową Ulriksbanen, w sezonie kursującą w dół do miasta co 7 minut. Panorama miasta z punktu widokowego Dla turysty najciekawszą częścią miasta jest położona nad zatoką zabytkowa dzielnica Bryggen wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Składa się ona z kilku kwartałów drewnianych, ściśniętych wąsko domów ustawionych frontem do portowego nabrzeża. Mieściły się tu domy kupieckie Hanzy, która przez długie wieki miała w Norwegii monopol na handel rybami oraz zbożem. Kupcy stworzyli oni tutaj swego rodzaju zamknięte miasto rządzące się własnymi prawami. Obawiając się pożaru wprowadzono zakaz palenia ognia w domach, nawet w trakcie surowych zim, przez co znane są przypadki śmierci z wychłodzenia. Wędrując po wyłożonych drewnem, wąskich pasażach poczuć można specyficzny nastrój, który potęguje panujący tu półmrok. W dawnych kupieckich domach i magazynach dziś mieszczą się sklepy z pamiątkami, galerie sztuki, restauracje i bary. Co zadziwia, to niezwykła ciasnota. Każdy metr przestrzeni był tu maksymalnie wykorzystany. Jak widać faktorie kupców Hanzy w niczym nie przypominały luksusowych gabinetów współczesnych managerów z Wall Street. Bryggen Dobrym miejscem na odpoczynek po zwiedzaniu zabytkowych uliczek jest park przy twierdzy Bergenhus kilka kroków na północ od Bryggen. Można tu usiąść w cieniu drzew i wysłuchać koncertów na świeżym powietrzu, które często odbywają się tu w trakcie lata. Bergen wychowało wielu znanych artystów, tutaj w 1765 roku powstała pierwsza norweska orkiestra symfoniczna prowadzona w latach 1880-1882 przez samego Edwarda Griega. O tym najsłynniejszym norweskim kompozytorze można dowiedzieć się więcej odwiedzając muzeum Troldhaugen mieszczące się pod miastem. W domu malowniczo położonym nad jeziorem artysta spędził ostatnie lata swojego życia. Latem w środy, soboty i niedziele odbywają się tu koncerty. Darmowe autobusy dowożą wówczas turystów z centrum miasta. Jak na portowe miasto przystało w samym sercu Bergen, przy nabrzeżu zatoki Vågen znajduje się targ rybny Torget, gdzie można kupić świeże śledzie, łososie, krewetki, kraby i inne owoce morza, a także zjeść smakowite przekąski jak na przykład kanapki z mięsem renifera. Po zatoce kursuje prom łączący targ rybny z Tollboden położonym tuż przy kolejnej atrakcji miasta, jaką jest Akvariet. W 70 ogromnych akwariach zobaczyć można dziesiątki gatunków morskich ryb oraz pingwiny i foki. Queen of Scandinavia Rzut okiem na centrum Bergen Uliczka w Bergen

co warto zobaczyć w bergen