śmierć psa z winy weterynarza
W tym artykule dowiesz się, co zrobić, gdy pies ma zaparcia. Każdy opiekun czworonoga z pewnością wie, jak stresujące bywają problemy zwierzęcia z prawidłowym wypróżnianiem. Szczególnie, że zatwardzenie u psa jest dla niego dolegliwością przykrą i męczącą, która powoduje spory dyskomfort.
Grzebanie martwych zwierząt bez ich wcześniejszej utylizacji poprzez spopielenie jest zagrożone karą grzywny w wysokości 5000 zł, jeżeli sprawa trafi do sądu. Za pochowanie zwierzęcia bez jego wcześniejszej utylizacji, grozi także mandat karny w wysokości 500 zł. Śmierć domowego pupila, którego często traktujemy jak
Policjanci z Elbląga wyjaśniają okoliczności śmierci 3-letniej suczki, która konała z głodu na łańcuchu przez kilka tygodniu. 42-letnia właścicielka psa Właścicielka zagłodziła psa na śmierć.
Pies trafił w ciężkim stanie do weterynarza. Fundacja Schronisko dla Zwierząt w Gaju poszukuje właściciela psa. Nie ma właściwych słów, by opisać bestialstwo, jakie spotkało tego psa.
Pies znajdował się w bębnie pralki, który nakryty był ciężką metalową płytą. Zwierzę nie było zatem w stanie o własnych siłach wydostać się z takiego więzienia. Pies trafił do weterynarza. Szczeniak jest jeszcze bardzo młody - dopiero rosną mu stałe zęby.
Rencontre En Ligne Gratuit Sans Abonnement. Dzisiaj rano zdechł mój 8 letni rottweiler mieszaniec. Od kilku dni nie miał apetytu, pragnienia, występowały biegunki i wymioty. Wczoraj 17. 03. 2011 byliśmy z nim u weterynarza, lekarz jednoznacznie nie stwierdził co dolega psu podejrzewał zatrucie. Cezar (nasz pies) dostał w kroplówce glukozę oraz do nawadniania płyn, antybiotyki, witaminę c. Wieczorem pies miał problemy z oddychaniem, ciężko oddychał, nie miał w ogóle sił. Niestety dzisiaj rano już nie żył. Co mogło być przyczyną nagłego zgonu zwierzaka tym bardziej ze nigdy nie chorował. W pierwszej chwili nasuwa się zatrucie, jednak pewność mogą państwo otrzymać jedynie decydując się na sekcję zwłok.
Śmierci psa niestety nie da się uniknąć. Do straty tej musi kiedyś dojść, czego trzeba mieć świadomość, decydując się na przygarnięcie zwierzaka. Jego odejście będzie z pewnością bardzo trudną sytuacją. Warto mieć wtedy wsparcie bliskich, a w razie konieczności skorzystać z pomocy osób mocno przywiązuje się do swoich czworonożnych towarzyszy. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że rozstanie z nimi wywołuje skrajne emocje, zwłaszcza jeśli nastąpiło nagle. Mimo odczuwanego smutku i tęsknoty należy zadbać o pochówek dla psa. Sprawdź, co można zrobić z ciałem zwierzęcia po śmierci. Śmierć psa to bardzo trudna sytuacja dla ludzi, którzy nawiązali z czworonogiem silną więź. Utrata psa, który postrzegany jest jako pełnoprawny członek rodziny, będzie ogromnym ciosem, napawającym silnym poczuciem straty. Jest to w zupełności normalne i opiera się na tym samym mechanizmie, co w przypadku straty kogoś bliskiego. Nie powinno się wzbraniać od żałoby po psie. Doświadczane w jej czasie uczucia (tęsknota, żal, złość, płacz) świadczą o tym, jak ważne było zwierzę i że będzie go brakowało. W tym czasie zazwyczaj przywołuje się w pamięci wspólne chwile, ogląda zdjęcia i filmy czy rozmawia z bliskimi o pupilu. Wzajemne wsparcie członków rodziny jest nieocenione w procesie godzenia się ze są zdania, że aby lepiej znieść żałobę po śmierci psa, warto zawczasu mentalnie przygotować się na pożegnanie. Być może okaże się to pomocne w przypadku zwierząt umierających ze starości lub w wyniku przewlekłej choroby, kiedy ma się świadomość nieuniknionego. Nie jest jednak możliwe w sytuacji utraty czworonożnego przyjaciela na skutek nagłego wypadku czy szybko przebiegającej choroby. Nie każdy człowiek jest w stanie uporać się z odejściem czworonoga na własną rękę. Ludzie doświadczający traumy po śmierci psa lub zmagający się w jej wyniku z depresją powinni zgłosić się po pomoc do specjalisty. Najlepiej skorzystać z usług psychologa. Tak, jak w przypadku każdej straty, tak i po śmierci psa sprawdza się powiedzenie, że czas leczy rany. Nie należy obawiać się przygarnięcia do domu nowego zwierzaka. Nie bierze się go przecież po to, by zastąpił wcześniejszego, a celem nawiązania nowej relacji. Objawy zbliżającej się śmierci u psa Stan poprzedzający śmierć zwierzęcia określany jest jako agonia. Podczas niego dochodzi do stopniowego zaniku funkcji życiowych organizmu. Postępuje upośledzenie pracy wszystkich układów i utrata świadomości. W tym czasie opiekunowie powinni zapewnić zwierzęciu należyte warunki – spokojne, ciche i wygodne miejsce. Jest to też moment na pożegnanie się z nim, które sprawia, że niektórzy lepiej radzą sobie z przytłaczającymi emocjami po jego czym rozpoznać, że zbliża się śmierć czworonoga? Często spotkać się można z poglądem głoszącym, że psy przeczuwają, że przychodzi ich czas. Wówczas same znajdują miejsce, w którym chcą odejść, i w żaden sposób nie można ich z niego ruszyć. Jeśli chodzi o objawy, to na zbliżający się zgon zwierzęcia wskazują brak sił, problemy z poruszaniem się, brak apetytu, trudności z utrzymaniem równowagi, niekontrolowane wypróżnienia, wymioty, problemy ze wzrokiem, agresja lub psi opiekunowie, widząc, jak zwierzę bardzo się męczy, decydują się na przeprowadzenie eutanazji. Uśpienie psa zaoszczędzi mu cierpienia. Lekarz weterynarii zezwala na nie wyłącznie w sytuacjach, kiedy ma pewność, że zwierzę jest nieuleczalnie chore bądź w wyniku wypadku odniosło bardzo silne obrażenia. Do uśpienia psa dochodzi wskutek podania barbituranów, które znane są z działania nasennego, uspokajającego, przeciwdrgawkowego. Powodują wyłączenie kory mózgowej, bezdech i ustanie pracy serca. Cmentarze dla zwierząt i inne formy postępowania z ciałem Mimo iż powszechną praktyką okazuje się pochowanie psa na podwórku, ogródku działkowym czy w lesie, to jest ono prawnie zabronione. Jeśli psi opiekun zostanie przyłapany na takim działaniu lub ktoś złoży na niego donos, powinien się liczyć nie tylko z karą grzywny, ale też z koniecznością wykopania zwierzęcia i poddania go utylizacji, czyli spaleniu. Aby przeprowadzić utylizację, należy skontaktować się z podmiotem zajmującym się w gminie taką działalnością, po czym dostarczyć tam ciało zwierzęcia. Odpłatność wynosi zazwyczaj kilkadziesiąt złotych. Ewentualnie obowiązki te można pozostawić do realizacji weterynarzowi. Niektóre kliniki dysponują piecami do kremacji zwierzęcych zwłok, lecz koszty utylizacji w nich są zazwyczaj większe. W Polsce coraz częściej powstają cmentarze dla zwierząt. Aby umieścić w nich ciało zwierzęcia, należy skontaktować się z podmiotem prowadzącym, który wskazuje miejsce pochówku. Niekiedy firmy te zajmują się wszystkimi kwestiami związanymi z grobem. Cmentarze dla zwierząt są płatne, a koszty determinowane są głównie ich wielkością. W większości miast wynoszą od 50 zł do 300 zł za miejsce, do czego doliczyć trzeba też koszt utrzymania, który wynosi kilkadziesiąt złotych za rok.
Ostatnio jest to temat dla mnie bardzo ważny, ale zarazem i trudny. Przyznam, że kiedy ponad rok temu jadąc pociągiem do Warszawy pisałam swój pierwszy wpis o błędzie medycznym lekarza weterynarii nie sądziłam, że pociągnie on za sobą taką lawinę zdarzeń. Niestety wszystko zaczęło się również od wielkiej tragedii mojej koleżanki i jej psa. Nim zaczniecie czytać dalej koniecznie musicie wrócić do tego wpisu – Błąd w sztuce lekarskiej – odpowiedzialność lekarza weterynarii oraz Rażący błąd weterynarza – co można zrobić Te dwa wpisy umożliwiły mi udzielenie wywiadu dla portalu jak również i występ w programie Pytanie na Śniadanie – Trochę prywaty – wywiad dla portalu oraz Dla dociekliwych – całość mojego występu w programie Pytanie na Śniadanie 🙂 Nie mogę również pomijać, że od tego wpisu powstał również blog dla lekarzy weterynarii – oraz przeprowadziłam swoje pierwsze szkolenie dla branży weterynaryjnej z zakresu odpowiedzialności odszkodowawczej oraz zawodowej. Tak, moi drodzy, jeden wpis może wiele zmienić w życiu zawodowym. Zmienił on również i tyle, że co raz to więcej osób zgłasza się di mnie po poradę z zakresu prawa weterynaryjnego z wyszczególnieniem zagadnienia błędu w sztuce. Dlaczego o tym piszę?? A to dlatego, że wcześniejsze wpisy nie ukazują zasad odpowiedzialności odszkodowawczej, która w niniejszej sprawie jest najistotniejsza! Odpowiedzialność odszkodowawcza Myślę, że wszyscy tutaj obecni traktują swoje zwierzęta jak członków rodziny. Ich stracie czy też naruszeniu zdrowia zawsze towarzyszą emocje, a często skrajne emocje. Pamiętajcie, że ja jako wasz pełnomocnik jestem pewnego rodzaju buforem pomiędzy waszymi wyobrażeniami i emocjami a twardymi przepisami prawa. Odpowiedzialność odszkodowawcza, o której mówimy przy popełnieniu błędu w sztuce medycznej przez lekarza weterynarii, oparta jest o art. 415 kodeksu cywilnego – „Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.” Do psa w ujęciu prawnym zastosowanie mają odpowiednio przepisy jak o rzeczach. Nawet tak szeroko komentowana zmiana do ustawy o ochranie zwierząt nie zmienia tego statutu. Dlaczego to jest tak ważne? Ponieważ determinuje nam zasady odpowiedzialności odszkodowawczej. Szkoda na zwierzęciu definiowana będzie jako szkoda w majątku a nie szkoda na osobie. Wysokość odszkodowania Jest to jedna z najcięższych kwestii związanych z odpowiedzialnością odszkodowawczą. Pamiętajcie również, że lekarz weterynarii posiada obowiązkowe OC, z którego wypłacane jest ewentualne odszkodowanie. Ostatnimi czasy spotkałam się z kilkoma ekstremalnymi przypadkami związanymi z roszczeniami odszkodowawczymi. W jednej ze spraw osoba, która utraciła dwa zwierzęta hodowlane domagała się odszkodowania od kliniki w wysokości przekraczającej 60 tys. zł. W kolejnej sprawie osoba posiadająca dorosłego psa, który nigdy nie uczestniczył w wystawie domagała się od kliniki za rzekomy błąd kwoty ponad 30 tys. zł Spotkałam się również z sytuacjami gdzie roszczenia przekraczały kwoty 100 tys. zł. Bardzo ważne – są to wyłącznie wysokości odszkodowań z jakimi się spotkałam w zakresie żądań klientów a nie są to kwoty zasądzone przez sąd!! Nie wiem czy śledziliście kiedykolwiek jak wyglądają kwestie wysokości odszkodowania za błąd w sztuce medycznej w przypadku ludzi. Często kwoty wskazane powyżej są niższe, a co dopiero w przypadku zwierząt! Nim wyliczycie jakie przysługuje wam odszkodowanie powinniście znać kilka zasad prawnych obowiązujących w postępowaniu odszkodowawczym: wykazanie związku przyczynowo-skutkowego, wykazanie istnienia błędu w sztuce, wykazanie poniesienia szkody, wykazanie zasadności odszkodowania, wykazanie zasadności wysokości odszkodowania. Wszystkie te 5 wymienionych podpunktów zobowiązany jest wykazać podmiot, który dochodzi roszczenia, czyli zazwyczaj właściciel zwierzęcia. W skład odszkodowania może wchodzić: koszty leczenia, rehabilitacji itp. utracone korzyści – czyli utracona wartość hodowlana, brak przyszłych miotów. Każdą z powyższych kwot należy wykazać za pomocą stosowanego materiału dowodowego. Przy kosztach leczenia nie będzie to nastręczało większych problemów. Jak jednak z wartością hodowlaną i utraconymi korzyściami? Tutaj jednak może być już znaczny problem. Okoliczności te należy udowodnić a nie tylko i wyłącznie napisać, że suka/pies nie będzie miał już potomstwa. W sprawach z zakresu odszkodowań powoływany jest biegły, który ustala sporne wartości. Na zakończenie – sprawy o odszkodowanie są jednymi z najtrudniejszych spraw sądowych! **** Miłego weekendu wam życzę 🙂 W czym mogę Ci pomóc? Agnieszka Łyp-Chmielewska
Dwa tygodnie temu wraz ze swoją 11-letnią suczką odwiedziłam weterynarza w celu zaszczepienia jej na wściekliznę. Zwróciłam uwagę na to, że z psem ostatnio dzieje się coś dziwnego, jest osłabiona i bez przerwy dyszy - nawet w chłodne dni. Pani weterynarz zbagatelizowała tą informację twierdząc, że najpierw ją zaszczepimy, a w domu psa należy obserwować i jak nic się nie zmieni to przyjść za tydzień. Po tygodniu zaczął się horror, pies dyszał coraz bardziej, nie był w stanie przejść 20m, nie mógł wejść/zejść po schodach, ślinotok, opadanie głowy, brak koordynacji ruchowej, rozjeżdżanie się łap, otępienie, brak kontroli nad oddawaniem moczu. Weterynarze badali psa i odsyłali do domu, twierdząc że badanie krwi, prześwietlenie klatki piersiowej, EKG na nic nie wskazują - wyniki były dobre - jedyne co ich zdziwiło to strasznie duża ilość leukocytów - stwierdzili, że to infekcja. Dostała zastrzyki przeciwbólowe i sterydy. Rano stan psa się pogorszył, nie mogła zejść po schodach, położyła się na dole, w pewnej chwili wstała, napięła wszystkie mięśnie i upadła, umarła w ciągu 3 sekund. Mam pytanie, czy zaszczepienie chorego psa na wściekliznę może być przyczyną jej śmierci? Szczepionka na wściekliznę zawiera toksyczny tiomersal, czy podanie go choremu psu, z obniżoną odpornością mogło doprowadzić do śmierci? Badania wykazały, że pies ma powiększoną wątrobę, w momencie kiedy pies był chory i miał obniżoną odporność, w jego organizm wszczepiono toksyny, rtęć, organizm bronił się przed toksynami, które atakowały różne narządy, broniła się również wątroba, stąd zmiany w jej wielkości, toksyny sparaliżowały rdzeń kręgowy stąd niedowład kończyn, trudności w poruszaniu się, natychmiastowa śmierć. Czy to jest możliwe? Na pewno szczepienie zwierzęcia wykazującego objawy chorobowe nie powinno się zdarzyć. Gdyby szczepionki miały takie działanie jak Pani opisała, nie byłyby dopuszczone do stosowania. Antygeny zawarte w szczepionce powodują mobilizację układu odpornościowego w tym kierunku, jeśli faktycznie toczyła się jakaś infekcja w organizmie, to układ odpornościowy został "podzielony" - musiał zająć się szczepionką i infekcją. Jak rozumiem, krew była badana kilka dni po szczepieniu, więc uważam, że w tym wypadku wzrost leukocytów nie jest niczym niezwykłym. Może przyczyna leży gdzieś indziej? Może była to niewydolność krążenia, może pies chorował na serce? Stąd te wszystkie objawy niedotlenienia i osłabienia? Powiększona wątroba może wskazywać na zastoinową niewydolność krążenia. Ale to oczywiście niepotwierdzone domysły, myślę że nie należy dalej tego roztrząsać i myśleć w tych kategoriach ponieważ będzie to napędzało smutek i żal w waszych sercach. Łączę wyrazy współczucia.
Na fanpage’u weterynarza Przemysława Łuczaka z Egzoovet ukazał się post dotyczący niezwykle kontrowersyjnego tematu. W tekście tym weterynarz (nominowany zresztą do nagrody Serce dla Zwierząt w zeszłym roku) odmawia pomocy zwierzętom, których opiekunowie nie dadzą rady ponieść kosztów drogiego leczenia. A przecież zawód ten powinien być wykonywany przez osoby z powołaniem, które stawiają dobro zwierząt ponad wszystko! O co więc chodzi? Dlaczego weterynarze odmawiają ratowania umierającego psa? Czy dla nich liczy się tylko kasa? „Dali suczce mojej znajomej umrzeć w męczarniach” Wszystko zaczęło się od innego postu zamieszczonego na Facebooku. Fanpage Spotted: Skarżysko-Kamienna umieścił wpis swojego fana. Uwaga! Dziękuję weterynarzom ze Sakrżyska i okolic, którzy dali suczce mojej znajomej umrzeć w męczarniach. Z powodu braku pieniędzy, bo to młoda osoba, została poinformowana, że musi zapłacić kosmiczną sumę i bez tego nie pomogą. Widać, jak bardzo weterynarzom „miłośnikom zwierząt” zależy na dobru psa. Suczka nie mogła urodzić reszty piesków i po prostu zdechła. Można by okazać trochę skruchy, ale pieniądze są ważniejsze – czytamy na Spotted: Skarżysko-Kamienna. Opisany przez spotterkę przypadek naprawdę mrozi krew w żyłach. Suczka umarła tylko dlatego, że weterynarz odmówił udzielenia jej pomocy bez opłaty. Wygląda więc na to, że dla niego pieniądze były ważniejsze niż życie bezbronnego zwierzęcia. A właścicielka była młoda i niezbyt majętna. Co tu się dziwić – kogo w tych ciężkich czasach stać na tak drogą operację? Z czyjej winy umarła suczka? Na ten właśnie wpis zareagował weterynarz Przemysław Łuczak. Skomentował to tak: Post weterynarza spotkał się ze zrozumieniem internautów. Niemal wszyscy komentujący rozumieją, że weterynarze odmawiają leczenia psów za darmo, bo muszą się z czegoś utrzymać. Komentujący twierdzą też, że śmierć suczki opisanej na Spotted: Skarżysko-Kamienna nie była winą rzekomo bezdusznych weterynarzy. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi wyłącznie opiekunka, która nie wysterylizowała psiaka i nie pomyślała, że opieka nad zwierzęciem wymaga pieniędzy. Jeśli nie jest się w stanie pokryć kosztów leczenia zwierzęcia to może należałoby się zastanowić czy jest się odpowiednim opiekunem dla niego. Nie masz pieniędzy na utrzymanie zwierzaka – nie bierz go do siebie. A tym bardziej się ich nie rozmnaża. Weterynarz jest przedsiębiorcą jak każdy inny, też ma czynsz, lokal, zus, podatki. Sprawa prosta ale niestety wśród Polaków istnieje przekonanie że istnieje jakiś NFZ weterynaryjny. Głupotą jest pozorne branie na siebie odpowiedzialności za zwierzę a potem brak pieniędzy na jego żywienie, leczenie czy behawiorystę jeśli sprawia jakiś problem – uważa jedna z komentujących. Wiele osób marzących o posiadaniu psa wciąż nie zdaje sobie sprawy, z jak wielką odpowiedzialnością wiąże się opieka nad czworonogiem. Nie mają także świadomości, ile w rzeczywistości kosztuje utrzymanie i leczenie takiego zwierzaka. Mając w domu psiaka, musimy się liczyć z tym, że w każdej chwili nasz pupil może zachorować! Dlaczego weterynarze odmawiają leczenia psów za darmo? Okazuje się, że takie sytuacje spotykają weterynarzy na co dzień. Dotyczą nie tylko samych kosztów leczenia czworonoga. Opiekunowie zwierząt wymagają nieraz, by pracownik lecznicy poświęcił swoje codzienne, także rodzinne obowiązki… Pracowałam kiedyś w lecznicy, w której weterynarze byli na dyżurach pojedynczo – klinika w małym miasteczku, więc to wystarczało. Akurat tego dnia pracowała koleżanka, ja miałam wolne. o do gabinetu wbiegła kobieta z psem na rękach. To był jej pies – chwilę wcześniej potrąciła go samochodem na własnym podwórku, wjeżdżając do garażu. Koleżanka powiedziała jej, że za 10 minut kończy pracę i zamyka, a psa trzeba prześwietlić, ustalić, czy ma jakieś obrażenia wewnętrzne. Na to wszystko potrzeba czasu. Zaproponowała pani, by pojechała do zaprzyjaźnionej lecznicy (w sąsiednim miasteczku) i sama od razu zadzwoniła tam, by zapowiedzieć pilnego pacjenta z wypadku. Kobieta zrobiła jej ogromną awanturę, groziła sądem, wyrzucała, że jest weterynarzem bez serca, że nie ma powołania i że nigdy więcej już tu nie przyjdzie. Koleżanka, roztrzęsiona, wyszła chwilę po 18 i pędem pojechała do przedszkola po córkę, którą sama wychowuje, by zdążyć przed zamknięciem placówki. Czy zrobiła coś nie tak? Oczywiście, że my, weterynarze, kochamy zwierzęta, dlatego wybraliśmy taką pracę, ale mamy też życie prywatne. Naszymi dziećmi nikt inny się nie zajmie i powołanie niewiele ma tutaj do rzeczy – opowiada nam lekarz weterynarii z warszawskiej lecznicy. Konieczność pogodzenia pracy, obowiązków domowych i zarabiania na życie nie jest łatwe. Szczególnie, jeśli doda się do tego obserwowane na co dzień ogromne cierpienie zwierząt, których nie da się uratować! Goryczy dodaje także fakt, że wiele czworonogów cierpi z winy swoich opiekunów, którzy zaniedbali pupila… „Co 5 lekarz weterynarii planował samobójstwo” Okazuje się, że stres, przemęczenie, wysokie oczekiwania ze strony opiekunów i bliskie obcowanie z cierpieniem zwierząt odbija się na zdrowiu psychicznym lekarzy weterynarii. Z badań przeprowadzonych w Polsce wynika, że już co 5 lekarz weterynarii planował samobójstwo, a 4% badanych ma myśli samobójcze. Wielu z nas żyje pracą — nocne dyżury, powroty do domu grubo po godzinach pracy, gdy reszta rodziny dawno już śpi, odgrzewana szybka kolacja jedzona nad książkami weterynaryjnymi i rano do pracy — to nasza codzienność. Nie damy rady wydłużyć doby, a pacjenci nas potrzebują. A przecież mamy, tak samo jak inni — mężów/żony, dzieci, zwierzaki, oraz inne swoje pasje. Nasza praca jest pracą jak każda inna — poza ogromną pasją, jest źródłem dochodu dla nas i naszych rodzin. Trudno pogodzić jedno z drugim, a gdy dojdzie do tego frustracja i bezlitosna fala hejtu wylewana przez niektórych, łatwo o załamanie nerwowe. A przecież cierpienie zwierząt (często spowodowane przez człowieka), z którym spotykamy się na co dzień, również nie jest dla nas obojętne! Niestety wielu Opiekunów obwinia nas za wiele rzeczy: od śmierci i cierpienia zwierzaków, poprzez wysokie ceny, kończąc na czekaniu w kolejce – czytamy w poście opublikowanym na fanpage warszawskiej weterynarzy słyszy także codziennie wyzwiska i pogróżki ze strony opiekunów zwierząt. Jest to problem, z którym mierzą się wszyscy lekarze weterynarii na całym świecie. Dlatego jeśli oburzamy się na to, że weterynarze odmawiają leczenia zwierząt za darmo, pomyślmy o tym, że oni też są zwykłymi ludźmi, takimi samymi jak my. Wybrali tylko zawód weterynarza, ale nie mają obowiązku wykonywać go przez całą dobę. Udzielać się charytatywnie, na przykład lecząc potrzebujące zwierzęta za darmo, mogą po godzinach, w ramach wolontariatu, jeśli chcą. Ale przecież nie muszą. Pamiętajmy o tym!Podziel się tym artykułem:Aleksandra ProchockaSpecjalista do spraw żywienia psów, zoopsycholog, wolontariusz w Schronisku na Paluchu. Absolwentka studiów magisterskich na Wydziale Nauk o Zwierzętach, SGGW.
śmierć psa z winy weterynarza